„Umiem projektować, lubię klientów i potrafię przygotować dobry projekt, ale kiedy mam coś sprzedać, zaczyna się problem”. Takie zdanie słyszę od projektantek bardzo często. Zaraz za nim pojawia się myśl, że sprzedaż projektu wnętrz to zadanie dla kogoś innego: dla osoby bardziej otwartej, przebojowej i wygadanej, która umie przekonywać ludzi.

Chcę spojrzeć na sprzedaż trochę inaczej niż zwykle. Żeby lepiej sprzedawać projekty wnętrz, nie musisz zmieniać swojej osobowości. Musisz rozwinąć kilka konkretnych kompetencji, a to jest ogromna różnica.

Możesz być osobą konkretną, analityczną i introwertyczną, nie lubić small talku i nie mieć ochoty godzinami rozmawiać o emocjach klienta. To naprawdę nie przeszkadza w sprzedaży. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy przez własny sposób działania przestajesz widzieć człowieka po drugiej stronie. A sprzedaż projektu wnętrz zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie, kiedy wysyłasz klientowi ofertę.

Sprzedaż projektu wnętrz zaczyna się od diagnozy klienta.

Grafika wygenerowana przy pomocy AI

 

Najważniejszy wniosek na początek

W sprzedaży projektu wnętrz nie wygrywa ta projektantka, która najlepiej przekonuje, tylko ta, która najlepiej diagnozuje. Twoim zadaniem jest dowiedzieć się, gdzie klient jest dzisiaj, co mu nie działa, do jakiego rezultatu chce dojść i dlaczego chce to zmienić właśnie teraz. Kiedy to wiesz, nie potrzebujesz dwudziestu argumentów sprzedażowych, bo możesz pokazać, jak Twój projekt rozwiązuje jego konkretną sytuację.

Druga sprawa to cena. Stawka ustalona na zasadzie „konkurencja bierze tyle, to ja dam trochę mniej”, bardzo często prowadzi do modelu, w którym musisz robić coraz więcej projektów, a razem z nimi więcej spotkań, maili, poprawek i telefonów. Zanim ustalisz cenę, policz, ile chcesz zarabiać, ile godzin realnie możesz pracować i ile czasu zajmuje Ci jeden projekt od pierwszej wiadomości do końca współpracy.

Trzecia rzecz: nie każdy klient powinien od Ciebie kupić. Jeśli po rozmowie widzisz, że Twoja usługa nie jest dla kogoś właściwym rozwiązaniem, powiedz mu to. To też jest sprzedaż, tylko taka, w której najpierw rozumiesz sytuację człowieka, a potem pomagasz mu podjąć dobrą decyzję.

 

Spis treści

 

Sprzedaż projektu wnętrz zaczyna się od rozmowy z klientem

Większość projektantek myśli o sprzedaży dopiero wtedy, gdy trzeba przygotować ofertę albo podać cenę. Tymczasem to, czy klient zrozumie wartość Twojego projektu, rozstrzyga się dużo wcześniej, podczas pierwszej rozmowy. To tam albo naprawdę dowiadujesz się, z czym klient przychodzi, albo zaczynasz projektować w głowie coś, o co on wcale nie prosił.

Nie zgaduj co klient ma na myśli

Bardzo łatwo wpaść w taki schemat. Klient mówi: „Nasza kuchnia jest niefunkcjonalna”. Projektantka już w głowie widzi rozwiązanie: zmieni układ, przesunie lodówkę, da więcej blatu, zrobi wysoką zabudowę. Tylko że nadal nie wiadomo, co klient tak naprawdę ma na myśli.

tekst alternatywny

Niefunkcjonalna kuchnia może oznaczać zupełnie różne rzeczy:

  • nie ma gdzie odkładać zakupów,
  • dwie osoby nie mogą jednocześnie przygotowywać jedzenia,
  • dzieci jedzą przy wyspie i wszystko leży na wierzchu,
  • klient codziennie trzy razy przechodzi przez całą kuchnię, żeby zrobić kawę,
  • brakuje miejsca na sprzęty,
  • problemem wcale nie jest kuchnia, tylko to, że domownicy korzystają z niej zupełnie inaczej niż poprzedni właściciele.

Jeżeli od razu zaczynasz rozwiązywać problem, możesz świetnie zaprojektować coś, czego klient wcale nie potrzebuje. Dlatego zamiast dedukować, zacznij dopytywać. Możesz zapytać na przykład:

  • „Co dokładnie Wam teraz nie działa?”
  • „W jakich sytuacjach najbardziej to odczuwacie?”
  • „Co najbardziej Was irytuje w obecnym wnętrzu?”
  • „Dlaczego zdecydowaliście się na zmianę właśnie teraz?”
  • „Co chcielibyście, żeby wyglądało inaczej po remoncie?”
  • „Jak chcielibyście funkcjonować w tym domu za rok?”

Te pytania służą temu, żebyś zrozumiała problem, który masz rozwiązać. Jeśli chcesz uporządkować cały ten pierwszy etap współpracy, od pierwszej wiadomości po spotkanie, zajrzyj do pakietu Pierwszy kontakt z klientem.

Ciekawość jest ważniejsza niż bycie wygadaną

W sprzedaży wcale nie musisz być osobą niezwykle emocjonalną. Dużo bardziej potrzebujesz ciekawości. Klient mówi: „Chcemy więcej miejsca do przechowywania”. Możesz odpowiedzieć: „Okej, zaprojektuję więcej szaf”. Możesz też zapytać: „Co dziś nie mieści się w tych szafach, które macie?”.

I nagle dowiadujesz się, że problemem nie jest liczba szaf. Przy wejściu nie ma miejsca na sprzęt sportowy trójki dzieci, zimą kurtki wiszą na krzesłach, odkurzacz stoi w sypialni, a walizki są porozrzucane po trzech pomieszczeniach. To już jest zupełnie inna rozmowa i zupełnie inny projekt.

Dokładnie dlatego brief wysłany klientowi przed projektem nigdy nie zastąpi dobrej rozmowy. Brief, na przykład formularz online z gotowymi pytaniami dla klienta, zbiera dane. Rozmowa pozwala zrozumieć, co za tymi danymi stoi. Potrzebujesz jednego i drugiego.

Naucz się naprawdę słuchać

To jest chyba jedna z trudniejszych rzeczy. Klient mówi, a Ty już układasz w głowie następną odpowiedź, kolejne pytanie albo zastanawiasz się, jak przekonać go do pełnego projektu. W tym momencie przestajesz słuchać, a właśnie w tych dodatkowych dwóch czy trzech zdaniach klient bardzo często mówi najważniejszą rzecz.

Na przykład: „Właściwie chcemy zrobić ten remont teraz, bo za kilka miesięcy przeprowadza się do nas mama”. Albo: „Pracuję z domu i już naprawdę nie mogę siedzieć przy stole w kuchni”. Albo: „Poprzedni remont robiliśmy sami i drugi raz nie chcemy przez to przechodzić”.

To są bardzo ważne informacje, bo od tej chwili nie sprzedajesz człowiekowi rzutów, wizualizacji, dokumentacji i listy zakupowej. Rozwiązujesz jego konkretną sytuację.

Jak długo dopytywać klienta?

Nie chodzi o to, żeby pięć razy pytać klienta „dlaczego?”, bo to szybko zacznie być sztuczne. Dopytujesz tak długo, aż masz jasny obraz czterech rzeczy:

  1. gdzie klient jest dzisiaj,
  2. co mu przeszkadza,
  3. do jakiego rezultatu chce dojść,
  4. dlaczego zależy mu na tej zmianie właśnie teraz.

Kiedy to rozumiesz, nie musisz ciągnąć klienta za język. Masz wystarczająco dużo informacji, żeby ocenić, czy jesteś odpowiednią osobą do tego projektu i jak powinna wyglądać Wasza współpraca.

 

Sprzedaż jako konsekwencja diagnozy

Jeżeli dobrze przeprowadzisz rozmowę, nie musisz później wymyślać argumentów sprzedażowych. Wystarczy, że oddasz klientowi to, co od niego usłyszałaś, i pokażesz, co z tego wynika dla projektu. Możesz powiedzieć na przykład tak:

„Powiedzieliście mi, że największym problemem jest brak miejsca do przechowywania i to, że w obecnym układzie pięć osób korzysta z domu zupełnie inaczej niż kilka lat temu. Dlatego zanim zaczniemy wybierać kolory czy meble, chciałabym najpierw przeanalizować cały układ funkcjonalny i sposób, w jaki korzystacie z poszczególnych pomieszczeń”.

Albo tak:

„Skoro zależy Wam przede wszystkim na tym, żeby remont przebiegł bez ciągłego podejmowania przypadkowych decyzji na budowie, potrzebujecie projektu, w którym dokumentacja i dobór materiałów są przygotowane przed rozpoczęciem prac”.

W takiej rozmowie klient zaczyna rozumieć, po co jest dana część projektu. Ma to ogromne znaczenie również przy cenie, bo trudno zapłacić wysoką kwotę za „kilka wizualizacji”. Dużo łatwiej zrozumieć cenę procesu, który rozwiązuje konkretny problem.

Klient nie kupuje rzutów i wizualizacji

Ty jako projektant wnętrz nie sprzedajesz wyłącznie rysunków, wizualizacji czy listy produktów. Tak naprawdę klient kupuje od Ciebie rozwiązanie konkretnego problemu, na przykład:

  • dom przygotowany do funkcjonowania pięcioosobowej rodziny,
  • remont, do którego można wejść z przygotowanymi decyzjami,
  • układ, dzięki któremu na 70 m² wreszcie mieści się wszystko, czego rodzina potrzebuje,
  • kuchnię, w której dwie osoby mogą normalnie funkcjonować,
  • projekt, dzięki któremu nie musi sam podejmować kilkuset decyzji,
  • proces, który ogranicza przypadkowe zmiany i kosztowne błędy na budowie.

Dlatego dwie pracownie mogą oferować teoretycznie ten sam „projekt kompleksowy”, a ich ceny mogą być zupełnie inne. Różnica nie leży w liczbie rysunków, tylko w tym, jaki problem klienta dana pracownia rozumie i rozwiązuje.

Sprzedaż projektu wnętrz i siedem pytań przed ofertą.

Grafika wygenerowana przy pomocy AI

 

Cena projektu wnętrz: dlaczego niska stawka na start bywa pułapką

Teraz druga rzecz, którą bardzo często widzę. Projektantka zaczyna działalność i myśli: „Dopiero zaczynam, więc dam niższą cenę”. Sprawdza, ile bierze konkurencja w okolicy, i odejmuje trochę od tej stawki. Wydaje się to logiczne, bo przecież trzeba zdobyć pierwszych klientów. Warto się jednak zatrzymać i policzyć, do czego taki model prowadzi.

Niska cena oznacza więcej pracy wokół każdego projektu

Jeżeli cena projektu jest niska, musisz realizować więcej projektów. A więcej projektów to więcej:

  • spotkań, maili i telefonów,
  • briefów i poprawek,
  • wizualizacji, dokumentacji i kosztorysów,
  • kontaktów z wykonawcami,
  • pytań po oddaniu projektu.

Prowadząc własną pracownię, nie jesteś tylko projektantką. Jesteś też sprzedawcą, marketingowcem, osobą od obsługi klienta, administracji, finansów i organizacji firmy. Każdy dodatkowy projekt dokłada pracy w każdej z tych ról.

Policz, zanim ustalisz cenę

Zadaj sobie kilka pytań. Ile projektów musisz zrobić miesięcznie przy obecnej cenie, żeby zarobić tyle, ile rzeczywiście chcesz zarabiać? Ile godzin zajmuje jeden projekt od pierwszej wiadomości klienta do zakończenia współpracy? Czy w tej liczbie uwzględniłaś maile, rozmowy telefoniczne, poprawki, przygotowanie oferty, szukanie materiałów i wszystkie drobne rzeczy, które robisz „przy okazji”?

Właśnie tutaj bardzo często zaczyna się problem. Projektantka patrzy na cenę za metr kwadratowy, ale nie patrzy na cały model biznesowy. Jeśli nie wiesz, ile godzin naprawdę pochłania jeden projekt, zacznij od ich zapisywania. Pomoże Ci w tym Planner godzin pracy nad projektem wnętrz.

Pytanie „Ile bierze konkurencja?”. rozumiem, bo dobrze mieć punkt odniesienia. Tylko że cena konkurencji nie powie Ci, czy Twoja pracownia jest rentowna. Najpierw musisz wiedzieć:

  • ile chcesz zarabiać,
  • ile godzin miesięcznie rzeczywiście możesz pracować,
  • ile projektów jesteś w stanie prowadzić równolegle,
  • ile godzin zajmuje Ci przeciętny projekt,
  • jakie masz koszty firmy.

Dopiero potem możesz sprawdzić, jaka cena projektu ma sens. Bez tych liczb działasz na wyczucie.

Co zrobić, gdy po podwyżce klienci mówią „nie”

Największy problem pojawia się przy podnoszeniu cen. Załóżmy, że przez dwa lata pracowałaś tanio. Masz klientów, masz polecenia i wszystko jakoś działa. Podnosisz cenę i nagle trzy osoby mówią „nie”. Większość projektantek myśli wtedy: „Przesadziłam, jest za drogo”. i wraca do starej ceny.

Tylko że odmowa klienta nie oznacza automatycznie, że problemem była cena. Możliwe, że:

  • klient nie rozumiał zakresu,
  • nie widział różnicy między Tobą a inną pracownią,
  • rozmawiałaś z osobą, która szukała przede wszystkim najniższej stawki,
  • w rozmowie nie dotarłaś do tego, dlaczego projekt jest dla niej ważny,
  • ta osoba po prostu nie była Twoim klientem.

Ten ostatni punkt jest bardzo ważny, dlatego poświęcam mu osobną część.

 

Nie każdy klient powinien od Ciebie kupić

To jeden z największych błędów w sprzedaży usług projektowych. Projektantka chce, żeby każda osoba, która pyta o cenę, została jej klientem. Nie musi. Jeżeli chcesz prowadzić pracownię premium, część klientów będzie odpadała. Ktoś chce projekt salonu za bardzo małą kwotę, ktoś potrzebuje tylko szybkiego rzutu, ktoś oczekuje nieograniczonych poprawek albo Twojej dostępności wieczorami i w weekendy, a ktoś porównuje pięć ofert wyłącznie po cenie. Być może żadna z tych osób nie jest Twoim klientem.

Niska cena kosztuje Cię nie tylko pieniądze, ale też czas. Czas, który oddajesz jednemu nierentownemu projektowi, jest czasem, którego nie przeznaczysz na lepszego klienta, na marketing, na rozwój pracowni albo po prostu na życie poza pracą.

 

Konkurencja nie powinna wyznaczać Twojej ceny

„U mnie jest ogromna konkurencja”. Oczywiście, że jest. W dużych miastach działają setki pracowni, a w mniejszych też jest coraz więcej projektantek. Problem zaczyna się wtedy, gdy patrzysz na tę konkurencję i próbujesz dopasować się do średniej. Ona bierze 200 zł za metr, więc Ty dajesz podobnie. Tamta robi trzy wizualizacje, więc Ty też. Ktoś oferuje darmowy pierwszy układ, więc może Ty również powinnaś.

Po chwili pięćdziesiąt pracowni sprzedaje prawie to samo i rzeczywiście zostaje tylko cena. Tymczasem klienci nie wybierają wyłącznie projektu. Wybierają człowieka, sposób pracy, specjalizację, doświadczenie, komunikację, estetykę, proces i poczucie, że ta osoba rozumie ich sytuację.

Dlatego zamiast pytać „Jak być tańszą albo lepszą od konkurencji?”, zadałabym inne pytanie: „Dlaczego konkretny klient ma przyjść właśnie do mojej pracowni?”.

 

Pierwszy kontakt z firmą: zacznij od tego, co ona zyska

Ta sama zasada działa przy pierwszym kontakcie. Bardzo często widzę wiadomości w stylu: „Dzień dobry, jestem projektantką wnętrz. Od X lat zajmuję się projektowaniem. Tworzę funkcjonalne i ponadczasowe wnętrza. Zapraszam do zapoznania się z portfolio”.

Wyobraź sobie, że jesteś po drugiej stronie. Co właściwie masz z taką wiadomością zrobić? To jest informacja o projektantce, a nie o odbiorcy. Jeżeli robisz cold mailing albo próbujesz wejść we współpracę z deweloperem, inwestorem, producentem czy inną firmą, zacznij od pytania, co ta firma może zyskać dzięki współpracy z Tobą i jaki problem możesz pomóc jej rozwiązać. O sobie mów dopiero później.

Często lepiej sprawdza się wybranie dziesięciu firm i dokładne sprawdzenie, czego mogą potrzebować, niż wysłanie pięćdziesięciu niemal identycznych maili. Napisz krótko, zadzwoń, dowiedz się, kto podejmuje decyzję, i rozpocznij rozmowę. Nie próbuj sprzedać całej współpracy w pierwszym mailu.

 

AI a sprzedaż projektu wnętrz: rozmowa z klientem będzie coraz cenniejsza

I dochodzimy do tematu, który będzie miał coraz większe znaczenie. Najbardziej zagrożone przez AI są proste, łatwe do porównania usługi. Jeżeli klient potrzebuje tylko ładnego obrazka, inspiracji albo szybkiego układu, coraz więcej takich rzeczy zrobi sam albo przy pomocy AI.

Dlatego uważam, że przyszłość projektanta wnętrz nie polega na konkurowaniu liczbą wizualizacji. Wartość projektanta będzie coraz mocniej leżała w diagnozie, podejmowaniu decyzji, zrozumieniu człowieka, procesie, wiedzy technicznej, przewidywaniu konsekwencji i połączeniu setek decyzji w jedną spójną całość.

AI może wygenerować piękną kuchnię. Nie wie jednak, że klient codziennie rano przygotowuje trzy śniadania, jedno dziecko ma alergię, pies śpi przy wyjściu do ogrodu, a za dwa lata do domu wprowadzi się starszy rodzic. Tego trzeba się dowiedzieć w rozmowie. Dlatego umiejętność rozmowy z klientem będzie coraz cenniejsza, a nie mniej potrzebna. Jeśli chcesz zobaczyć, gdzie AI może Ci realnie pomóc w pracowni, zapraszam na darmowy webinar o AI w projektowaniu wnętrz.

 

Najczęstsze błędy w sprzedaży projektów wnętrz

Jeśli zebrać wszystko, o czym piszę wyżej, w sprzedaży projektów wnętrz najczęściej powtarzają się te błędy:

  • Rozwiązywanie problemu, zanim go zrozumiesz. Klient mówi „niefunkcjonalna kuchnia”, a Ty już przesuwasz lodówkę.
  • Traktowanie briefu jak zamiennika rozmowy. Brief zbiera dane, ale nie powie Ci, co za nimi stoi.
  • Myślenie o następnej odpowiedzi zamiast słuchania. Najważniejsze informacje często padają w ostatnich zdaniach klienta.
  • Ustalanie ceny na podstawie konkurencji. Bez policzenia własnych godzin, kosztów i celów finansowych nie wiesz, czy pracownia się spina.
  • Powrót do starej ceny po pierwszych odmowach. Odmowa nie zawsze oznacza, że problemem była cena.
  • Chęć sprzedania każdemu. Nie każda osoba pytająca o cenę jest Twoim klientem.
  • Zaczynanie wiadomości od siebie. Odbiorcę interesuje najpierw, co zyska, a dopiero potem, kim jesteś.
  • Konkurowanie liczbą wizualizacji. Te usługi najłatwiej porównać i najszybciej zastąpi je AI.

 

Pytania, na które musisz znać odpowiedź przed ofertą

Jeżeli masz zapamiętać z tego tekstu jedną rzecz, niech to będzie ta: nie próbuj zostać sprzedawczynią. Naucz się dobrze diagnozować człowieka, który siedzi po drugiej stronie stołu. Zanim wyślesz ofertę, dowiedz się:

  • gdzie klient jest dzisiaj,
  • co nie działa,
  • czego chce,
  • dlaczego tego chce,
  • dlaczego chce to zrobić właśnie teraz,
  • co się stanie, jeżeli niczego nie zmieni,
  • czego rzeczywiście potrzebuje od Ciebie.

Później sprawdź, czy Twoja usługa jest właściwym rozwiązaniem. Jeżeli tak, pokaż mu dlaczego. Jeżeli nie, powiedz mu to. Możesz nadal być konkretna i mówić wprost, na przykład: „Moim zdaniem nie potrzebujecie pełnego projektu. W Waszej sytuacji wystarczy konsultacja”. Albo odwrotnie: „Przy tym zakresie nie rekomendowałabym samego układu funkcjonalnego, bo większość decyzji, z którymi dzisiaj macie problem, pojawi się dopiero później”.

To również jest sprzedaż, tylko taka, w której nie próbujesz przekonać każdego człowieka do zakupu.

 

Podsumowanie

Sprzedaż projektu wnętrz nie wymaga zmiany osobowości. Wymaga ciekawości, umiejętności słuchania i dopytywania tak długo, aż zrozumiesz sytuację klienta. Kiedy ją rozumiesz, możesz pokazać, jak Twój proces rozwiązuje jego problem, a wtedy klient łatwiej rozumie też cenę. Najpierw rozumiesz sytuację człowieka, potem pomagasz mu podjąć dobrą decyzję i właśnie tak można sprzedawać drożej bez wciskania klientowi projektu.

Jeśli czujesz, że w Twojej pracowni też dużo rzeczy robisz od zera i zbyt wiele siedzi tylko w Twojej głowie, zacznij od przyjrzenia się całemu sposobowi działania firmy, a nie od wyboru narzędzia. Na bezpłatnym webinarze 4 obszary, które blokują rozwój firmy projektowej pokazuję, gdzie w pracowni projektowej najczęściej uciekają czas i pieniądze.

Asystent AI dla architekta wnętrz krok po kroku

Grafika wygenerowana przy pomocy AI

 

FAQ

Jak sprzedawać projekty wnętrz, jeśli nie lubię sprzedawać?

Nie musisz stawać się przebojową sprzedawczynią. Wystarczy, że będziesz dopytywać klienta o jego sytuację, słuchać odpowiedzi i na tej podstawie pokażesz, czemu służy każda część projektu. Osoby konkretne i analityczne często radzą sobie z tym bardzo dobrze.

Od czego zaczyna się sprzedaż projektu wnętrz?

Sprzedaż projektu wnętrz zaczyna się od pierwszej rozmowy, a nie od wysłania oferty. Musisz wiedzieć, gdzie klient jest dzisiaj, co mu przeszkadza, do czego chce dojść i dlaczego chce to zrobić teraz. Dopiero wtedy oferta ma się do czego odnieść.

Czy brief wystarczy zamiast rozmowy z klientem?

Nie. Brief zbiera dane, a rozmowa pozwala zrozumieć, co za nimi stoi. Klient może napisać, że potrzebuje więcej szaf, a w rozmowie okaże się, że problemem jest brak miejsca na sprzęt sportowy dzieci i kurtki przy wejściu.

Jak ustalić cenę projektu wnętrz na początku działalności?

Zacznij od własnych liczb, a nie od stawek konkurencji: ile chcesz zarabiać, ile godzin możesz pracować, ile projektów prowadzisz równolegle, ile trwa przeciętny projekt i jakie masz koszty. Cena konkurencji może być punktem odniesienia, ale nie powie Ci, czy Twoja pracownia jest rentowna.

Co zrobić, gdy po podwyżce ceny klienci odmawiają?

Nie wracaj od razu do starej stawki. Sprawdź, czy klient rozumiał zakres, czy widział różnicę między Tobą a inną pracownią i czy w rozmowie dotarłaś do tego, dlaczego projekt jest dla niego ważny. Część osób po prostu nie jest Twoimi klientami i to jest w porządku.

Czy AI zagraża projektantom wnętrz?

Najbardziej zagrożone są proste, łatwe do porównania usługi, takie jak ładny obrazek, inspiracja czy szybki układ. Diagnozy, decyzji, wiedzy technicznej i zrozumienia sytuacji klienta AI samo się nie domyśli, dlatego rozmowa z klientem zyskuje na wartości.

Kiedy powiedzieć klientowi, że nie potrzebuje pełnego projektu?

Wtedy, gdy po rozmowie widzisz, że w jego sytuacji wystarczy na przykład konsultacja. Szczera rekomendacja to też sprzedaż, bo pomagasz klientowi podjąć dobrą decyzję zamiast wciskać mu usługę, której nie potrzebuje.

 

Warto też przeczytać

 

tekst alternatywny
Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial