Przeczytaj i zainspiruj się historią Agaty Trybus Werstler, Kursantki Akademii Przedsiębiorczego Architekta. Zobacz, jak procesy w firmie projektowej pomogły jej odzyskać kontrolę nad biznesem i życiem. 

Agnieszka Pasieka-Adamek: Witam Cię Agato!

Agata Trybus Werstler: Bardzo mi miło. Dziękuję za zaproszenie. Myślę, że kilka ciekawych tematów dzisiaj poruszymy.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Mi też jest bardzo miło, że miałaś czas, że się zgodziłaś. Różne masz zawirowania w swoim życiu, a jednak się tutaj pojawiłaś. Żeby dać motywację, inspirację innym ludziom do tego, żeby spełniali swoje marzenia. Opowiesz nam swoją historię? 

Jak procesy w firmie projektowej, które opracowałaś w Akademii, pomogły Ci odzyskać kontrolę nad biznesem i życiem?

Agata Trybus Werstler: Wydaje mi się, że wiele osób, które zaczyna pracę w tej branży, nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka jest w niej złożoność procesów. Ile rzeczy trzeba doglądnąć, nad iloma rzeczami trzeba czuwać. Ja też sobie nie zdawałam sprawy, rozpoczynając tę pracę. 

Wydawało mi się, że to jest taki przyjemny zawód artystyczny. Można być super freelancerem, że tak naprawdę skupiamy się tylko i wyłącznie na tym dekorowaniu. Dopiero jak zaczęłam pracować, tak naprawdę zobaczyłam od spodu, jaki to jest ogrom potrzebnej wiedzy. I jak dużo trzeba mieć samoorganizacji i kontroli, żeby w ogóle ten proces przeprowadzić sprawnie.

To doznałam olśnienia, że to nie jest takie proste, łatwe i przyjemne.

Może być, ale może być też trudne. I tutaj właśnie procesy, które poznałam dzięki Akademii i wdrożenie ich do pracy pozwoliło mi też uporządkować życie. Bo powiem Wam, że gaszenie pożarów to niestety jest moja specjalność. A raczej była i bardzo chciałam od tego uciec. 

live z agatą tybus - akademia przedsiębiorczego architekta

Myślę, że to jest dosyć częste u projektantów wnętrz, przynajmniej wiele osób, które znam, borykały się z tym problemem. Dopiero jak pojawia się jakiś kolejny problem, zgłoszenie kolejnych poprawek, to wtedy się rzucamy, pracujemy po nocach, pracujemy w weekendy. Samej też zdarzało mi się, że np. jechałam na wakacje z laptopem i na tarasie pięknej rezydencji w Chorwacji odpalam laptopa. Zamiast iść pływać do morza, to ja robiłam wizualizacje dla klientów, bo były kolejne poprawki, bo się nie wyrobiłam przed urlopem. 

tekst alternatywny

I tak sobie myślałam, że to jest jakieś piekło. Nie chcę tak żyć. Nie tak to nie miało wyglądać. Borykałam się z myślami, nawet takimi, żeby w ogóle zmienić zawód. Gdzieś tam moje myśli uciekały już w tym kierunku. Po prostu byłam skrajnie przemęczona. Nadal bywam zmęczona, ale już na innych zasadach. Teraz rzeczywiście dzięki procesom, które wprowadziłam, odzyskałam część wewnętrznego spokoju. Zdaję sobie sprawę z tego, ile już jest za mną tego projektu. Ile jest przede mną, ile on mniej więcej zajmie czasu. To była ogromna zmiana.

o procesach w firmie - Agata Trybus

Agnieszka Pasieka-Adamek:

Korzystasz z naszego plannera do planowania, ile mi zajmie projekt i potem wpisujesz godziny, liczysz czas na aplikacji?

Agata Trybus Werstler: Tak, to był game changer dla mnie. Jak zobaczyłam Twój projekt rozpisany na etapy w Canvie, to ja w ogóle oszalałam. Fiszki w Canvie zmieniły moje pojęcie na temat konstrukcji projektu. Wcześniej wydawało mi się, że projekt każdy jest inny. Że to jest zupełnie indywidualna sprawa, że nie da się przewidzieć, co w danym projekcie się pojawi. I dopiero jak zobaczyłam te fiszki, to doznałam olśnienia, że każdy projekt tak naprawdę składa się z podobnych etapów. 

Wiadomo, że część z nich gdzieś tam usuwam, część dodaje, część rozwijam, ale tak naprawdę ta konstrukcja jest identyczna. I jak zaczęłam pracować nad projektowaniem restauracji, okazało się, że nawet projekty gastronomiczne, które są jednak diametralnie inne od projektów mieszkaniowych, też mają swoją strukturę, która jest bardzo powtarzalna. 

Ja w tym momencie współpracuję z dużą franczyzą restauracyjną w Polsce. I powiem Wam, że te procesy pomogły mi rzeczywiście sprawnie przeprowadzać kolejne projekty restauracji. W tym momencie mam za sobą około 80 projektów restauracji, więc to jest bardzo dużo. Widzę, jak z miesiąca na miesiąc te projekty idą sprawniej, bo jestem w stanie zapanować nad tymi procesami.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Czyli można to przełożyć na wszystkie aspekty, obojętnie co projektujemy, kluczem tutaj jest to, żeby wdrożyć. Powiem Ci, ja też miałam różne olśnienia. […]

Bez tych kroków, o których mówiłaś i bez FBK wszystko się rozjeżdża.

Bez tego właśnie było coś takiego, że ja np. w święta siedziałam — oczywiście to było dawno temu — i osoby, które pracowały dla mnie, siedziały przy Wigilii czy tam przy wielkanocnym stole. A ja siedziałam i poprawiałam, bo było coś źle porobione, bo też nie miałam pewnych rzeczy wdrożonych. 

I te problemy były właśnie tym wyzwaniem, bo dużo osób się poddaje, zniechęca. A moim zdaniem problem jak się pojawia, to on jest zbawieniem dla nas. Bo jeżeli my podejdziemy do niego jako do wyzwania, a nie jako do problemu, to możemy wznieść swój biznes i swoje życie na wyższy poziom.

Ale mówiłaś, że to zmieniło też Twoje życie osobiste?

Agata Trybus Werstler: Tak, myślę, że tutaj głównie wpływ na moje życie osobiste miało wpisywanie do kalendarza Google. To jest może bardzo przyziemny temat. Niektórym może się tak wydawać, ale on miał ogromny wpływ na moje działanie, nie tylko zawodowe. Okazało się, że jak utworzyłam sobie kalendarze osobne na każdy projekt, o których mówiłaś w szkoleniu, to wtedy byłam w stanie przewidzieć, ile godzin potrzebuję na wykonanie danej partii projektu. 

I w związku z tym zauważyłam, że wiem też ile mam czasu wolnego. Wtedy byłam w stanie sobie lepiej zaplanować takie aktywności jak, sport, hobby, urlop. I dopiero wtedy zauważyłam, że jestem w stanie nad tym zapanować i z tego skorzystać. Bo często miałam takie wrażenie „guilty pleasure” (nie wiem, czy znacie to określenie). Czyli odpoczywanie, ale cały czas myślicie o tym, że nie powinniście teraz odpoczywać, że czeka na was praca, która jest nieskończona. Nie zasługuję na ten odpoczynek. Udało mi się w dużej mierze z tego wyjść. Kalendarz Google po prostu zmienił moje życie.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Czyli ten kurs o planowaniu. Bo kalendarz jest tylko narzędziem do tego. 

Powiedz mi, jaka była Twoja historia przed dołączeniem do Akademii?

Agata Trybus Werstler: Studiowałam formy przemysłowe na początku w Krakowie na Akademii Sztuk Pięknych. Myślałam, że będę projektować właśnie formy. Miałam takie epizody, że projektowałam np. ławki parkowe, małą architekturę miejską. I tak powoli z tych małych form, takich jak odkurzacze, zaczęłam się przenosić do coraz większych. 

Gdy skończyłam te formy przemysłowe, uzyskałam tytuł magistra sztuki, to stwierdziłam, że studiowania jest mi jeszcze mało. Że chcę wyjechać jeszcze na jakieś wymiany studenckie, trochę jeszcze się dowiedzieć i zaczęłam studiować architekturę wnętrz. Już same studia magisterskie w Krakowie.

W międzyczasie pojechałam na wymianę do Słowenii, studiowałam w Lublanie, to było też świetne doświadczenie. W międzyczasie jeszcze, przed ukończeniem studiów, zrobiłam dodatkowy kurs online w Harvard University dotyczący otwartości w projektowaniu, jak otworzyć sobie głowę w projektowaniu, jak się nie zamknąć na nowe rozwiązania. 

Później rozpoczęłam pracę. Jeszcze w trakcie studiów współpracowałam nad projektowaniem wystaw dla Muzeum Narodowego w Krakowie. To było świetne doświadczenie. Później pracowałam z tą małą architekturą miejską. To z kolei były ciężkie czasy. Pracowałam w fabryce, dosłownie praktycznie przy taśmie produkcyjnej, ale też dużo się nauczyłam, jeśli chodzi o konstrukcje, procesy powstawania tych sprzętów, mebli. Także tam łyknęłam dużo projektowania mniejszych form. Co mi się teraz przydaje też w pracy wnętrzarskiej, bo jestem w stanie lepiej zrozumieć konstrukcje np. mebli, zabudowy, tego typu rzeczy. 

Później już pomyślałam, że to jest trochę mało, że chciałabym coś więcej, że interesują mnie większe przestrzenie.

Znalazłam ogłoszenie, że szukają asystenta architekta wnętrz i uznałam, że to jest strzał w dziesiątkę. Bo ja się jeszcze nie czułam gotowa na to, żeby pracować sama. Ale jako asystentka jak najbardziej tak. I wtedy tak naprawdę zobaczyłam, jak wygląda praca architekta wnętrz. Zostałam zatrudniona. Przepracowałam tam niedużo czasu, ale tyle, żeby zobaczyć, że to jest moja droga.

Później zdecydowałam się już na założenie własnej firmy. To było w 2016 roku i od tej pory nieprzerwanie tę firmę prowadzę z różnymi skutkami. Początkowo oczywiście ta droga była wyboista, bo też nie miałam narzędzi. Gdybym wtedy (w 2016 roku) mogła dołączyć do takiej Akademii, jak dołączyłam w 2022 roku, to ja myślę, że ta droga byłaby znacznie krótsza i prostsza. 

Jeszcze zanim przejdę dalej, to mam taką właściwie informację dla wszystkich, którzy zaczynają, taką poradę: nie wyważajcie otwartych drzwi, bo to nie ma sensu. Jeżeli ktoś już te procesy dla Was sprawdził, poukładał, obmyślił i przygotował w formie szkolenia, to nie widzę lepszej opcji jak tylko z tego skorzystać. Bo jeżeli będziecie to robić sami, to zajmie dużo więcej czasu. Taka jest prawda.

procesy w firmie - korzystanie z gotowych procesów

Agnieszka Pasieka-Adamek: To prawda. Ja zawsze żałuję, że mi ktoś tego nie pokazał, nie otworzył, że to musiałam przepracować. Cieszę się, że udało mi się to wszystko stworzyć przez te lata. I cieszę się, że też odważyłam się, żeby to pokazywać dalej, bo też miałam jakieś blokady, żeby dzielić się tym. 

Agata Trybus Werstler: Tak sobie prowadziłam własną firmę, miałam klientów z polecenia, nie bardzo planowałam nad jakąś promocją. Nie miałam oczywiście klienta, swojego idealnego, tej persony stworzonej. Także to, co do mnie wpadło, kto do mnie zadzwonił, to po prostu to robiłam. 

Wszystkie projekty, które właściwie nie dawały wielkiego przychodu

Wszystkie projekty, które właściwie nie dawały wielkiego przychodu, praktycznie żadnego, ale trwały często miesiącami, bo było sto tysięcy poprawek, nad którymi nie panowałam, więc totalny chaos. Ale szłam do przodu, uczyłam się cały czas, rozwijałam się, starałam się brać udział w szkoleniach, w targach, w warsztatach, żeby jak najwięcej tej wiedzy łyknąć. Natomiast muszę przyznać, że ze studiów nie miałam żadnego pojęcia na temat prowadzenia biznesu. 

I to jest coś, co chyba jest najtrudniejszą przeszkodą — rozpoczęcie własnej działalności jako projektant wnętrz. A później, zostałam zatrudniona na współpracy B2B, ale właśnie z dużą franczyzą restauracyjną. I w tym momencie od trzech lat projektuję dla nich restauracje. Jednocześnie cały czas pracujemy też z klientem indywidualnym. Mówię — pracujemy — bo w tym momencie mam też już dziewczynę, która pracuje u mnie, pomaga mi z wizualizacjami, z dokumentacją, bo nie da się wszystkiego zrobić.

Agnieszka Pasieka-Adamek:

Czyli twoją niszą są restauracje? Skupiłaś się na tym, czy projektujesz jeszcze coś? 

Agata Trybus Werstler: Restauracje i klienci indywidualni, czyli domy, mieszkania, apartamenty. Wszystkie lokale, które są potem wynajmowane na Airbnb. Temat, który lubimy, bo nie wszyscy sobie zdają sprawę, ale te lokale się projektuje inaczej (np. trzeba mieć mniej miejsca na przechowywanie). Wiadomo, że kuchnia może nie musi być tak duża, że trzeba zawsze zwrócić na to uwagę. 

Agnieszka Pasieka-Adamek:

A powiedz mi, jakie było Twoje nastawienie, gdy dołączyłaś? Jak przerabiałaś już te materiały w Akademii?

Agata Trybus Werstler: To może najpierw jakie było moje nastawienie, zanim dołączyłam i potem przejdę do tego, jak już je przerabiałam. Zanim dołączyłam, byłam ciekawa, ale nie za bardzo wiedziałam, na co się piszę. To znaczy, wiedziałam, że tam jest dużo wiedzy u Ciebie, bo byłam na live wcześniej, oglądałam wywiady, Twoje spotkania, opowieści, więc trochę miałam pojęcie, ale kompletnie nie zdawałam sobie sprawy ze skali. 

Później,  jak dołączyłam do Akademii, jak zobaczyłam ogrom tego materiału, to pierwsze co, to się wystraszyłam i nie przerobiłam nic przez długi okres czasu, bo stwierdziłam, że mnie to przerasta i nie jestem w stanie. 

| Każdy jest tylko człowiekiem i trzeba swoje bariery pokonać.

Dopiero później na spokojnie do tego wróciłam i stwierdziłam, że krok po kroku, że nie można się dać pokonać ilością. Nie wiedziałam, od czego zacząć, więc stwierdziłam, że zacznę od początku i po prostu po jednym dziale będę sobie spokojnie przerabiać i od razu to wdrażać, bo to było dla mnie ważne, żeby nie popełnić tego błędu, że zacznę sobie coś oglądać, nie wyciągnę z tego konkretnych wniosków, tylko pójdę dalej i będę do tego wracać za pół roku, bo nie będę nic pamiętać, co oglądałam. Stwierdziłam, że od razu muszę to wdrażać. 

I myślę, że to był dobry krok. Może przez to ja przerabiam Akademię wolniej niż niektórzy, ale jednocześnie od razu wdrażam to, czego słucham.

Agnieszka Pasieka-Adamek: To jest jedna z technik, dlatego, że technik jest dużo. Tak naprawdę w Akademii jest około 40 godzin materiałów kursowych i potem dodatkowe rzeczy. Więc jakby się uprzeć to jest to 8-godzinny tydzień pracy – 5 dni. Ale wiadomo, że raczej nikt z nas nie usiądzie na tydzień i nie będzie gotował, prał, sprzątał, a tylko będzie się szkolił. Chociaż też tak można. 

Ja byłam na szkoleniach tygodniowych, gdzie nie sprzątałam, gotowałam. Po prostu się tego uczyłam i to nie było 8 godzin dziennie, tylko do dwunastej w nocy. Więc da się. Ale jedną z takich dobrych technik jest: oglądam, patrzę, co mogę wdrażać, wdrażam, oglądam kolejne, patrzę, co mogę wdrożyć, wdrażam i na spokojnie, metodą małych kroków robimy. 

Jedną z takich dobrych technik jest: oglądam, patrzę, co mogę wdrażać, wdrażam

Dzięki temu możesz sobie krok po kroczku pewne rzeczy robić i to, co też jest ważne, że np. za pół roku czy za kwartał można z tym materiałem jechać od nowa. 

Dlaczego? Dlatego, że jak będziemy słuchali drugi raz ten materiał, to usłyszymy rzeczy, których nie usłyszeliśmy za pierwszym razem. I to nie jest tylko moje doświadczenie czy kursantów, tylko tak jesteśmy stworzeni, tak działają nasze mózgi. Ja bardzo często się spotykałam z tym — że oglądam jakieś szkolenie, miałam efekt wow, zapisywałam sobie notatki, robiłam, wdrażam i potem po pół roku puściłam jeszcze raz to szkolenie. Mówię kurczę, nie pamiętam, żeby ten człowiek to mówił, nie pamiętam tego, tego, tego. W ogóle odkrywcze. Teraz akurat by mi się to przydało, więc biorę. Czyli zastosuję to u siebie, sprawdzę, jak to działa. Jednak ta powtarzalność jest nam potrzebna, żebyśmy nie popadli w taki schemat szkolny, czy studencki wkuwamy — zapominamy, bo wpada to do pamięci krótkotrwałej, a żeby było do długotrwałej, musi być utrwalane, musi być powtarzanie.

Zawsze się śmieję, że to jest tak jak ze szklaneczką, że tę wiedzę dolewamy, dolewamy, dolewamy, dolewamy i kiedy jesteśmy ekspertami? Kiedy już mamy to wypełnione, kiedy nam się ulewa, kiedy my obudzeni w środku nocy znamy pewne odpowiedzi.

Ale żeby tak się stało, musimy praktykować, musimy oglądać, musimy utrwalać, także musimy dać sobie na to czas.

Agata Trybus Werstler: Tak, też to zauważyłam, że po drugim odsłuchaniu nawet jeżeli słucham to jednego dnia i dosłownie drugiego dnia następnego słucham tego samego materiału, to już słyszę trochę inne rzeczy. Mam notatki z pierwszego dnia i z drugiego dnia. One są zupełnie inne. Więc rzeczywiście tak jest.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Tak jest. 

A jakie miałaś obawy przed dołączeniem do Akademii?

Agata Trybus Werstler: Miałam obawy, czy rzeczywiście ta wiedza mi pomoże w sensie takim, czy to jest skierowane do mnie, dlatego że ja się też zajmowałam wtedy głównie restauracjami i nie byłam pewna, czy w moim akurat specyficznym przypadku Twoje porady będą adekwatne. 

Tak się zastanawiałam, czy one nie są bardziej dla osób, które projektują mieszkaniówkę i czy nie tylko dla osób, które są na początku drogi projektowej. Tego się trochę bałam. Czy to nie jest dla takich osób, które zaczynają. A wiesz, ja już miałam firmę ileś lat i nie wiedziałam, czy będę w stanie z tego skorzystać. Okazało się, że jak najbardziej do mojej firmy jestem w stanie te procesy też wdrożyć.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Czyli obojętnie czy zaczynamy, czy pracujemy. Bo taki był cel Akademii, żeby ona wdrażała te nowe osoby, te świeżynki, czyli te osoby, które kończą jakieś kursy, podyplomówki, studia itd. Żeby one szły już w dobrym procesie, żeby się tych złych wzorców nie uczyły, które będą potem powielać i będą w tej frustracji, w tym chaosie, o którym Ty mówiłaś. 

Te memy nie są bez powodu, że siedzi architekt, jest napisane „architekt na święta”, jest choinka, jest stół, siedzi z tym laptopem przy stole. Skądś to się bierze. Akademia miała być rozwiązaniem na to, żeby pokazać, że można inaczej, że można to dopasować do siebie. Ty to masz po swojemu do swojego procesu, bo robisz takie wnętrza, ktoś robi inne, ktoś robi zdalnie, ktoś woli do klienta bardziej wyjść, ktoś robi bardziej konsultacje.

Tutaj w Akademii jest pokazany cały ten proces, a każdy z nas ma dopasować to do swoich możliwości i czasu.

Agata Trybus Werstler: Poruszyłaś temat, który też chciałam zaznaczyć, że to, co dla mnie było cenne, że te procesy można też modyfikować, że one nie są stałe, jedne na wszystkie rozwiązania, tylko one są propozycją, z którą możemy zrobić coś. Możemy ją modyfikować pod swoim kątem i ona będzie działać dla nas wtedy dobrze. Więc to też było fajne odkrycie, że tak można robić. 

procesy w firmie można modyfikować

Ja brałam udział w różnych kursach, zdarzało mi się wcześniej. Próbowałam czegoś się dowiedzieć na temat prowadzenia własnej firmy, ale wiedza, którą otrzymywałam, nie była adekwatna do mojego przypadku i nie bardzo była możliwość zmiany tego procesu. U Ciebie to akurat było moim zdaniem cenne.

Agnieszka Pasieka-Adamek: A jakbyś miała tak porównać, np. jak oglądałaś te i inne materiały? 

Co według Ciebie wyróżnia Akademię i te szkolenia oraz narzędzia w porównaniu do innych materiałów, które przerabiałaś?

Agata Trybus Werstler: Inne materiały, które przerabiałam, dotyczyły tylko i wyłącznie spraw technicznych, czyli jak zrobić dobrą dokumentację techniczną projektu. To były takie bardziej szkolenia z pracy, a nie z metody prowadzenia firmy.

A z kolei w drugą stronę szkoliłam się z prowadzenia firmy, to nie była firma projektowania wnętrz, tylko to było prowadzenia własnego biznesu ogólnie, więc te porady były zbyt ogólne, oderwane od naszych realiów. W Akademii, przez to, że Ty sama jesteś architektem wnętrz od wielu lat, to rozumiesz bardzo mocno specyfikę tego zawodu. I to było dla mnie nowe.

Agnieszka Pasieka-Adamek:

A które według Ciebie kursy w Akademii były takie odkrywcze, najważniejsze, które najwięcej Ci dały?

Agata Trybus Werstler: No na ten moment na pewno moduł organizacji, bo to tak jak mówiłam na początku, zmieniło w ogóle moje podejście do planowania wszystkiego i pozwoliło mi uzyskać spokój, więc na pewno ten moduł. Zresztą chyba Magda z Lekkiego planu też miała podobne odczucia, bo też wspominała o tym w poprzednim wywiadzie, prawda? 

Teraz bardzo, bardzo się szykuję na AI i myślę, że to będzie drugi taki game changer. […] Myślę, że to jest w ogóle przyszłość dla nas i trzeba się, tak jak mówiłaś, za nią zabrać już, żebyśmy potem nie zostali w tyle, nie obudzili się za kilka lat. Więc na pewno to. 

Myślę sobie, że jeszcze z takich ważnych rzeczy budowanie zespołu, bo teraz ja nie jestem w stanie wszystkiego robić sama. Już na tym etapie mamy za dużo zadań, za dużo projektów. Natomiast nigdy nie uczyłam się niczego na temat zarządzania zespołem, na temat budowania w ogóle relacji w zespole. Więc to jest też moduł, który myślę, że da mi bardzo dużo. Jeszcze też jestem w trakcie, ale liczę na niego mocno.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Tak, bo mamy od początku aż do końca, bo niektórzy będą budować zespół, niektórzy nie będą nigdy budować zespołu.

Właśnie o to chodzi, że my mamy dokonać wyboru, dopasować to do swoich możliwości. 

Agata Trybus Werstler: Ja myślę, że wrócę do tego, co powiedziałam wcześniej. Żeby nie wyważać otwartych drzwi, bo jeżeli mamy gotowe rozwiązania, które na nas czekają, to skorzystajcie z nich, bo po prostu szkoda czasu. Szkoda czasu i szkoda pieniędzy, które stracicie po drodze. Takie jest moje zdanie. I myślę, że druga rzecz, którą bym powiedziała, to jest to, że zrobione jest lepsze od idealnego. Czyli walka z perfekcjonizmem. To jest rzecz, która bardzo wiele osób blokuje. One nie chcą zacząć, bo nie czują się gotowe, bo nie jest jeszcze idealnie. 

Powiem wam, że ja też miałam ten problem, że nie do końca chciałam się podzielić swoimi linkami do mediów społecznościowych. Bo one jeszcze nie są idealne, bo jeszcze nie są zbudowane tak, jakbym chciała itd. No nie są. To wszystko wymaga czasu i jesteśmy w stanie to na pewno zrobić, ale nie w tym momencie. Też nauczyłam się jednej rzeczy, nie wszystko musimy zrobić sami. To też bym chciała przekazać wszystkim, którzy albo zaczynają, albo chcą coś zmienić. Ty też wspominałaś, że możemy delegować. 

Agata Trybus o perfekcjonizmie

Nie czujesz się dobrze w wizualizacjach albo w dokumentacji technicznej, oddeleguj to. Daj to komuś, podziel się być może zarobkiem, ale w związku z tym zrobisz to szybciej, zrobisz więcej projektów, lepiej. Powiem Wam, że dla mnie to był też game changer, że mogę po prostu oddelegować rzeczy, na które nie mam czasu, które mi nie leżą. I powiem Wam, że długo się borykałam z tymi mediami społecznościowymi. To była dla mnie taka rzecz, której trochę się bałam, trochę chciałam. Zaczęłam coś nagrywać na TikToku, żeby przetestować tę platformę. Okazało się, że bardzo dobrze ją czuję.

Chciałabym się tam akurat rozwijać.

Ja np. nie bardzo czuję Instagrama, jakoś ominęła mnie ta instagramowa faza. Ja już jestem od razu w TikToku. I finalnie zdecydowałam, że ja po prostu nie mam wiedzy i nie mam czasu, żeby się tym sama zajmować. W związku z tym od października właśnie rozpoczynam współpracę z ekipą ze Zjemy marketing i będziemy sobie wspólnie nagrywać materiały. Oni właściwie będą się zajmować publikacją, nadzorowaniem mediów społecznościowych. To oddelegowałam. 

Mam dużo większy spokój w głowie. Wiem, że to będzie zrobione dobrze przez profesjonalistów i to już na mnie nie leży. Przynajmniej to. Nie starajcie się być perfekcyjni. Delegujcie zadania częściowo, jeżeli macie taką możliwość i nie wyważajcie otwartych drzwi. Takie mam porady.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Jasne. Powiem ci, że jest automatyzacja też, bo w Akademii też uczę automatyzacji, czyli gotowe maile, gotowe szablony, wszystko mamy gotowe. Nie, nie sklecamy oferty na kolanie dla klienta, tylko mamy szablon. Po co? Żeby go wypełnić. Za pierwszym razem zajęło mnie to np. tydzień albo dwa tygodnie. Tak, ale potem zajmuje mi to 5 minut. 

I wiesz, nawet jak będziesz na tych wakacjach przysłowiowych, to jeżeli Ty masz gotowy szablon, bo przecież masz dostęp do wszystkich moich szablonów. Masz na pewno je wgrane tam przynajmniej częściowo w Google czy w jakiś tam mailu i wystarczy kliknąć trzy kropeczki.

Wszystko się wgrywa i Ty tylko dopisujesz jedno czy dwa zdania, dopasowujesz do sytuacji i wysyłasz. 

Jeżeli ludzie nie widzą, że istniejemy, to jak mogą przyjść do nas, zamówić coś? Nie istniejemy. Więc my musimy się odważyć i pokazać, nawet jeżeli nie jest idealnie. Na początku było tak, a po roku było tak, a po dwóch latach było tak. I to jest w porządku, bo jesteśmy w procesie. Jesteśmy cały czas w procesie i trzeba pozwolić sobie na to, żeby być sobą i pokazać tyle, ile chcemy pokazać. Ile mamy ochotę. 

My nie musimy w strojach kąpielowych biegać po Instagramie, skakać i tańczyć. Sama wiesz, na TikToku wcale nie trzeba tego robić. Na TikToku nie jest tak, jak dużo osób myśli, że są tylko dzieci, które oglądają skaczących, tańczących, śpiewających. Ja nie śpiewam a TikToka mam.

Agata Trybus Werstler: Ci, którzy się śmieją z TikToka, zazwyczaj oglądają dokładnie te same filmy. Tylko na innych platformach, czyli na jakichś szortach Reelsach i tak dalej. Ale jest tam w tym momencie bardzo też dużo wiedzy i dużo osób, które mówią o fajnych, ciekawych rzeczach. Są rozwojowe konta, więc to wszystko zależy od tego, czego szukamy. I później algorytmy już nas poprowadzą dalej.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Tak, jak będziecie oglądali jakieś głupoty, to po prostu algorytmy będą pokazywały Wam głupoty. Są przecież lekarze, prawnicy, architekci, projektanci, jest tego dużo. To są fajne rzeczy. To też będzie algorytm Wam dokładnie to pokazywał. 

Agata Trybus Werstler: Mnóstwo artystów, inspiracji.

Agnieszka Pasieka-Adamek: Bardzo Ci dziękuję Agata, że znalazłaś jednak w tym tygodniu czas. Pomimo tych swoich przygód, które miałaś, dosyć poważnych. I bardzo chciałabym Ci podziękować, że odważyłaś się podzielić tą historią. Mam nadzieję, że będziecie czerpać garściami. Że przestaniecie się bać, że usiądźcie z kartką papieru i powiecie: Agata zrobiła to i to, to ja też mogę. Pracuję ileś lat, ale czuję, że jest coś nie tak.

To może czas na zmiany? I może to jest dzisiaj ten dzień?

Agata Trybus Werstler: Trzymam kciuki za rozwój wszystkich nas tak naprawdę, bo to jest chyba droga, która się nigdy nie kończy. Ale wydaje mi się, że nie trzeba iść nią samemu i o wszystko walczyć w pojedynkę. Życzę powodzenia wszystkim, którzy też na tej drodze są. Mam nadzieję, że Akademia Wam też pomoże, tak jak mnie pomaga cały czas i że będziecie się rozwijać dalej.


Zobacz także kolejne artykułu case study Kursantek VIP Akademii Przedsiębiorczego Architekta. Artykuły pokazują, że obojętnie w jakiej jesteśmy sytuacji, możemy się rozwijać i spełniać swoje marzenia. 

Wiele osób pisze też w wiadomościach prywatnych, jak Akademia zmieniła ich życie biznesowe, związane z projektowaniem wnętrz. Ale też życie prywatne. Akademia nie jest tylko jakimś procesem, roczną szkołą, w której robimy kursy, wdrażamy narzędzia…

Akademia ma pokazać i otworzyć umysł każdej osobie, która do niej przychodzi, na to, że warto się rozwijać. Warto wprowadzać zmiany. I jeżeli chcemy być szczęśliwi, jeżeli chcemy, żeby ten świat wyglądał lepiej, to musimy zgodzić się na to, że jesteśmy w procesie. Że to jest ciągły rozwój, że to nie jest rok, tylko Akademii, tylko że to jest całe życie nauce. Obojętnie ile macie lat, czy macie lat 20, 30, 40, 50 czy 60. Póki żyjemy, jest czas na to, żeby spełniać swoje marzenia. 

tekst alternatywny
Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial